wtorek, 13 stycznia 2015

001 The adventure begins


Po długim czasie oczekiwania w końcu nadszedł czas szykowania się do wyjazdu! Zaczęłam pakować się 5 dni przed a skończyłam na lotnisku godzinę przed odlotem. Chcąc być wypoczęta w dzień wylotu i pospać dłużej, pojechałam z przyjaciółką Misią do Poznania do mieszkania jej dziadków. Żyłyśmy w ogromnym błędzie myśląc o tym jakie to wypoczęte będziemy rano, ponieważ w nocy jak na złość zepsuł się piecyk w łazience i leciała z niego woda. Co mogą dwie nastolatki zrobić w takiej sytuacji? Po 2 w nocy zaczęło się dzwonienie na straż pożarną i na pogotowie wodne ale nikt nie mógł nam pomóc, więc zlitowali się nad nami hydraulicy. Kiedy sprawa była załatwiona a nasze portfele chudsze, zostały nam tylko 3 godziny snu. Byłyśmy padnięte, ale nie takie rzeczy się przecież robiło, co to tam dla nas? Drobnostka.
Na lotnisku postanowiłyśmy nie płakać, bo jesteśmy przecież kobietami sukcesu a one takich rzeczy nie robią. W praktyce wyszło tak, że płakałyśmy jak dzieci, no ale to w końcu pierwsza taka rozłąka od 16,5 lat! 














1 komentarz: